//////

CZAS WOLNY

Schole oznaczało pierwotnie „czas wolny”. Starożytni Grecy zupełnie inaczej wyobrażali sobie naukę. Nie kojarzyła się ona z marsowym czo­łem, ale z rozluźnieniem, otwartym, swobodnym nastawieniem wobec oto­czenia. „Dzisiejsza szkoła – zdaniem J. Riedla – goni uczniów od jednego tematu do drugiego, od jednych, krótko trwających zajęć do drugich, od jednego testu do drugiego, od jednej grupy do drugiej. 56 procent Austria­ków uważa, że przed dziećmi stawia się zbyt wysokie wymagania”’.Osoby uczące się pod przymusem i w stresie osiągają słabsze wyniki. W podrozdziale pierwszym omawiam bliżej problematykę związaną z blo­kadą wywołaną przez stres i strach./Ćwiczenia relaksacyjne mogą pomóc nam w rozładowaniu niepotrzebnego stresu i nadaniu szkole charakteru in­stytucji bardziej humanitarnej.

SŁUCHANIE TO CIĘŻKA PRACA

W rezultacie uczniowie, którzy trzymają podniesione ręce, nie słuchają, co mówi kolega. A jeśli nawet zwracają uwagę na jego słowa, to i tak nie obchodzi ich to, gdyż ważne dla nich jest tylko to, co sami chcą powiedzieć. Następuje wówczas seria nie powiązanych wypowiedzi, w zasadzie bez możliwości nawiąza­nia dialogu. Skierowane do klasy napomnienie „Wszyscy mają słuchać!” nie jest tak skuteczne, jak reguła „żadnych rąk w górze, kiedy ktoś mówi”. Słuchanie to ciężka praca, która wymaga narzucenia sobie dyscypliny. Dzieci są z natury niecierpliwe. Chcą mieć słuchaczy i nienawidzą czekania na swoją kolej. Muszą wiedzieć, że słuchanie jest ważną częścią dyskusji, a słuchanie, co mówią inni jest warunkiem, by inni nas słuchali. Ponadto reguły mogą stanowić, że każdy ma prawo zabrać głos, że wypowiedzi mają być na temat, że nikomu nie wolno przerywać mówcy.

WINNA TELEWIZJA

Myślenie mogą zablokować ludzie i rzeczy. Ludzie stale kręcą się nieopodal: koledzy, nauczyciele i żądają od dziecka uwagi. Elektronika to taki rodzaj pomo­cy dydaktycznych, jaki zastępuje myślenie, zamiast je wyzwalać. Najbardziej winna jest bez wątpienia telewizja. Ocenia się, że do ukończenia szkoły średniej amerykański uczeń spędził 11 000 godzin w klasie i dwa razy tyle przed telewizo­rem. Krytyka telewizji skupia się na oczywistych skutkach, takich jak:odciąganie dziecka od książek i czytania, zabieranie mu okazji rozwijania wyobraźni, pozbawianie ambicji intelektualnych, gdyż programy odwołują się do intelektualnie najniższego wspólnego mianownika, upośledzenie języka wskutek karmienia slangami i frazesami, pokazywanie gwałtu i starć fizycznych jako zwyczajnego sposobu tycia manipulowanie światem wartości dziecka i jego postawami za pomocą reklam.

KOMPUTERY

Sześcioletnia Zosia walnęła na odlew komputer – Ta maszyna jest głupia – powiedziała. Palec jej się ześliznął i trafiła w zły klawisz. Komputer nie zareago­wał, bo nie mógł. Zosia miała rację. W porównaniu z jej życiowymi umiejętno­ściami komputer jest głupi, bo nie potrafi zachować się jak należy w zwykłych życiowych sytuacjach. Może pobudzić myślenie, ale samowiedzy nie ma. Jego siła polega na tym, że przetwarza ogrom informacji z wielką dokładnością. Umysł ludzki tymczasem nie myśli bitami informacji, ale pojęciami, które zawierają w sobie, generują i kontrolują informacje. Kiedy nasz umysł pyta: „co to zna­czy?”. nie chodzi mu o podobną do komputerowej definicję logiczną. Myślenie w ludzkich kategoriach to posiadanie opinii, przemyśleń, uczuć, motywów, tole­rowanie niepewności., doświadczanie wyborów, to nieprzewidywalność i myśle­nie na własny użytek.

EFEKTYWNY PROGRAM

Efek­tywny program wychowania fizycznego wszelako stawia wymagania zarówno ciału, jak umysłowi. Każe planować tok czynności, jak w przypadku układów tanecznych czy układów ćwiczeń gimnastycznych, opracowywać taktykę, jak w przypadku pokonywania trudności terenowych lub gier zespołowych. Z mają­cych zastosowanie w przypadku problemów motorycznych strategii jedna bywa z reguły zaniedbywana: ćwiczenie w myślach czynności fizycznych, które trzeba będzie wykonać w rzeczywistości. Zasada „wpierw pomyśl” może znacznie pod­nieść poziom wykonania.

BADANIE PROSTYCH ZJAWISK

Sytuacja dydaktyczna została skonstru­owana przez nauczycieli w sposób typowy dla nauczania problemowego (uczenia się przez odkrywanie). Co uczniowie mogliby odkryć?Na początek dzieci badają proste zjawiska: nadmuchują balony, leją wodę strzykawkami. Po krótkim okresie prób i błędów podejmują bardziej skompliko­wane zadania. Jedna z dziewcząt odkryła, że jeśli do otworu nadmuchanego balonu włożyć strzykawkę, tłok cofnie się. Inna połączyła dwie strzykawki i naci­skając raz jedną, raz drugą uzyskała model tłoku mechanicznego. Dzieci stwier­dziły, że powietrze jest substancją o określonych właściwościach, skoro powodu­je w wodzie „efekt bąbelkowy”. Zarówno jednak w trakcie doświadczeń, jak później nie odstępowały od ogólnikowych, przednaukowych koncepcji, przyjmu­jąc na przykład, że jeśli zanurzyć słoik w wodzie otworem w dół, w słoiku podnie- j sie się poziom wody.

SKRUPULATNE BADANIA

Te natomiast, które zdobywają wysokie wskaźni­ki, kontynuowane są latami, jak serial rekordzi­sta Bonanza. Istnienie tak skrupulatnie i regularnie prowa­dzonych badań widowni jest często podnoszone przez menadżerów amerykańskiej telewizji jako dowód kulturowej demokracji. Widz, głosi ich ofi­cjalna teza, ma możność wyboru jednej spośród kilku stacji bądź wyłączenie odbiornika, skoro więc wybiera dany program, znaczy to, że mu on odpowiada. Wskaźniki frekwencji są sposobem, w jaki widownia komunikuje. swoje życzenia, a telewizja skwapliwie się do nich dostosowuje. Nieustanna rotacja programów i wprowadzanie wciąż nowych ma być dowodem istnienia różno­rodnych ofert i liczenia się z upodobaniami pu­bliczności.

TANIE PROGRAMY

Tego typu programów jest wiele, ponieważ kosztują one bar­dzo tanio i umożliwiają lokalnym stacjom prezen­towanie miejscowych znakomitości. Poszczególne programy tego typu trwają z reguły od półtorej do dwóch godzin.   Około godziny 11 obok tych rozmów, starych filmów i wznowień seriali filmowych pojawiają się teleturnieje-ąuizy i tak zwane soap opera (opery mydlane). Te ostatnie stanowią już całą instytucję w życiu amerykańskiej gospodyni do­mowej. Narodziły się w latach dwudziestych w radio i wówczas przylgnęła do nich ta potoczna nazwa, wywodząca się z reklam mydła i środków piorących, jakie im towarzyszyły. Są to ciągnące się latami obrazki z życia, podobne-do nadawa­nych w, Polskim Radio Matysiaków czy W Jezio­ranach, rozgrywają się one z zasady wśród człon­ków klas średnich.

Multimedialna sztuka

Czy multimedia mogą być sztuką samą w sobie. Okazuje się, że oczywiście tak. Wielkie koncerny każdego typu robią wszystko, aby zachęcić klientów do wykorzystywania ich multimedialnych platform rozrywkowych. Sztuka multimediów polega na łączeniu wielu technologii po to, aby wywoływać emocje, które później przydają się np. podczas sprzedaży produktów oraz usług. Robią to w zasadzie wszyscy i każdy chce wywoływać odpowiednie emocje sprzedażowe, ale prawdą jest, że nie każdy wie jak to zrobić poprawnie z zachowaniem wszystkich zasad sztuki multimedialnej, która opiera się przede wszystkim na zastosowaniu maksymalnie jakościowych rozwiązań. Multimedia obecnie są naprawdę na najwyższym poziomie, ale jednak wielu producentów zapomina o wdrażaniu innowacji, które są niezbędne do osiągnięcia sukcesu na tym niezwykle wymagającym rynku. Trzeba zdawać sobie sprawę z tego, że klienci są bardzo wyczuleni na jakość i zapłacą jedynie za najlepsze w swojej kategorii rozwiązania, a o te niestety coraz trudniej, ponieważ dostęp do technologii w krajach np. takich jak Polska jest mocno ograniczony. Nowe pomysły jednak najbardziej wpływają na multimedialny świat, który jak na razie ewoluuje jednak w bardzo dobrym kierunku.

Oprogramowanie rozpoznające głos oszusta

Grupa naukowców z USA, pracująca na zlecenie konsorcjum banków amerykańskich, opracowała oprogramowanie komputerowe, które powinno ułatwić rozpoznanie oszusta, który na przykład po kradzieży karty bankomatowej próbował będzie za pomocą rozmowy telefonicznej autoryzować daną transakcję. Takie sytuacje są dość częste, gdy tracimy w niewyjaśnionych okolicznościach kartę kredytową, ktoś ja znajduje lub kradnie, a mając nasze niektóre dane (nietrudno je uzyskać chociażby na portalach społecznoćciowych) , próbuje autoryzować transakcję. Stworzone oprogramowanie wykorzystuje tak zwany szum rozmowy, który potrafi dostarczyć danych, porównujących aparat telefonicznym przy pomocy którego dotychczasowy, prawowity właściciel karty rozmawiał z bankiem, sieć telefonii komórkowej, odległość rozmówcy, a nawet barwę głosy rozmówcy. Ta kompilacja danych powinna spowodować rozpoznanie fałszywego posiadacza karty kredytowej. Przy tworzeniu oprogramowania zostały wykorzystane miedzy innymi nagrane głosy najsłynniejszych oszustów.

KLIMAT SPRZYJAJĄCY NAUCE

Nauce i rozwojowi sprzyjają szczególnie takie okoliczności, w których dopuścimy do głosu własne uczucia. Czy lubię to? Czy cenię to? Czy istot­nie jestem tego zdania? Czy odnoszę właśnie takie wrażenie? Czy nie bu­dzi we mnie oporów zasłyszana opinia? Czy działam z przekonaniem, czy może dlatego, że tego ode mnie oczekują? Czy rzeczywiście muszę podjąć się tego zadania?Odpowiedzi na te pytania można udzielić szczerze tylko w sprzyjającej atmosferze, kiedy jesteśmy akceptowani. Według Rogersa odpowiedni kli­mat warunkujący szczerość cechują: uczciwość, empatia, zrozumienie i właściwe wartościowanie. Jeśli inni traktują nas uczciwie, z empatią i do­ceniają nas, wówczas zastanawiamy się nad sobą. Jedną z najistotniejszych możliwości indywidualnego rozwoju jest, mo­im zdaniem, praca w grupach skoncentrowanych na indywidualnym roz­woju (grupy encounter).

UCZCIWOŚĆ WOBEC SIEBIE

Uczciwość wobec siebie uważam za najistotniejszy warunek sprawiają­cy, że na co dzień życie staje się łatwiejsze, gdyż reagujemy w sposób roz­luźniony. Dopiero gdy uświadomię sobie, w jaki sposób utrudniam życie sam sobie lub pozwalam na to innym, mogę sprawić, że naprawdę się zmienię. Szczerość sprawia, że ludzie przyznają, jak mało dbają o spokój i relaks w swoim życiu. Często nie umiemy poradzić sobie ze stresem, po­nieważ podejmujemy się zbyt wielu zadań, bierzemy na swoje barki zbyt wielką odpowiedzialność (która często nas przygniata). Wewnętrzne impulsy możemy uświadomić sobie tylko wtedy, gdy odczuwane przez nas zagrożenie jest minimalne. Kiedy okaże się, że jeste­śmy akceptowani i doceniani, wówczas nie musimy sztywno trzymać się naszych koncepcji i wyobrażeń. Możemy popełniać błędy lub zrewidować poglądy na jakiś temat. Jeśli natomiast atmosfera jest napięta, czujemy się lekceważeni lub nie zrozumiani, to raczej będziemy z uporem tkwić przy naszym punkcie widzenia i pozostaniemy głusi na argumenty innych.

BYĆ BARDZIEJ KONSEKWENTNY

Umiejętność otwartego zastanowienia się nad sobą być może sprawi, że system wartości i postawy uznamy za narzucone nam w toku wychowania i nie odpowiadające naszym wewnętrznym przekonaniom. Nauczyciel może na przykład dojść do wniosku, że powinien być bardziej konse­kwentny w postępowaniu wobec klasy, niż dotychczas, gdy działał, kieru­jąc się wyuczoną zasadą: „Jako nauczyciel powinienem zawsze być miły”. Postępując w zgodzie z tą zasadą, nie będzie mógł zrealizować się na dłuż­szą metę, a nawet zaszkodzi sam sobie (na przykład: tłumione emocje do­prowadzą do poważnych schorzeń organicznych, np. wrzodów żołądka). Także jego uczniowie nie odniosą żadnych korzyści, bo nie będą mogli na­uczyć się tego, gdzie przebiega granica pomiędzy nimi i innymi – w tym przypadku nauczycielem. Inny nauczyciel będzie odczuwał w tej samej klasie coś innego, np. że narzuca swoje zdanie uczniom w sposób bez­względny, ponieważ kieruje nim obawa utraty twarzy. Jeśli uświadomi so­bie ten fakt, może odważy się na zmianę zachowania i wysłucha zdania uczniów, a zatem wprowadzi nieco bardziej rozluźnioną atmosferę.

SAMOURZECZYWISTNIENIE

Według założyciela szkoły ukierunkowanej na kształcenie indywidual­ne – Carla R. Rogersa – posiadamy potencjał pozwalający nam na kon­struktywny rozwój indywidualny i społeczny. Udaje się to tym lepiej, im więcej uczymy się wsłuchiwać w samych siebie, radzić sobie, z doświad­czeniami, ufać wewnętrznemu głosowi. W każdym z ludzi tkwi organicz­na mądrość, która warunkuje uniwersalną tendencję do wzrostu i samoroz­woju. Jeśli uświadomimy sobie bardziej samych siebie – emocjonalnie, in­telektualnie i fizycznie, wówczas nasze wybory będą bardziej sensowne. Nie chodzi zatem o to, aby być tym, kim należałoby być, ale by „być so­bą, takim, jakim się jest w rzeczywistości. Samourzeczywistnienie to nie egoistyczny program, jak się często twierdzi, lecz raczej dążenie do osią­gnięcia harmonii z sobą samym i innymi.

PEDAGOGICZNE PRZEPISY

W tego rodzaju przepisach pedagogicznych, nawet jeśli są one z założe­nia prawidłowe, tkwi jednakże niebezpieczeństwo polegające na tym, że mogą one po prostu nie pasować do naszego charakteru. Nawet jeżeli je u siebie wytrenujemy, to i tak nie będą skuteczne. Uczniowie zauważą bar­dzo szybko, że nie identyfikujemy się z wydawanymi poleceniami, ale traktujemy je wyłącznie jako formułki pedagogiczne.Wychodzę tu z indywidualnego aspektu zmiany zachowania: konstruk­tywnych stosunków międzyludzkich nie stworzy wyuczenie się pewnych technik, powstają one dzięki wczuwaniu się we własną osobę: Co postrze­gam w danej chwili? Co się ze mną dzieje? Jaki jest mój stosunek do sie­bie samego? Z tego wsłuchiwania się w siebie wynikają później także sen- sowniejsze reakcje pomiędzy ludźmi. Umiejętność prawiadłowego odprę­żania się jest ważna także w tym aspekcie: może ona nam pomóc w lep­szym identyfikowaniu potrzeb płynących z naszego wnętrza. Zgodnie z tym podejściem uczucia i reakcje organiczne są takimi samymi źródłami informacji dla nauczyciela, jak rozważania intelektualne.